Ulubione bronzery - The Balm Bahama Mama, Inglot puder do modelowania twarzy HD 508


W poszukiwaniu "tego jedynego"

Mój stosunek do bronzerów przypomina nieco "love - hate relationship". Pierwszy był zestaw do konturowania ze Sleeka. Po jakimś czasie zaczęło mi się wydawać, że tamten bronzer jest dla mnie zbyt pomarańczowy. Szybko wzięłam się za poszukiwanie najbardziej rozsławionych w urodowej sferze internetu pudrów do konturowania i w ten sposób stałam się posiadaczką pudru do modelowania twarzy HD z Inglota w odcieniu 505. Raz mi się podobał efekt, jaki dawał, a innym razem wyglądał u mnie jak fioletowo - szary brud na twarzy. Chętnie umieściłabym go również w dzisiejszym poście, lecz niestety już go sprzedałam. Wciąż się uczę ładnie nakładać bronzer. Nie zależy mi na mocnym i precyzyjnym konturowaniu, ale nie chcę też zbyt mocno opalać twarzy, a jedynie skupić się na modelowaniu kości policzkowej. Oczywiście do tego dochodzi wybór pędzla. Na początku było to Hakuro H14, następnie dość spora Zoeva 101, potem znów wróciłam do Hakuro, następnie zakupiłam Zoeva 109, którą jednak nie umiałam się posługiwać i też już poszła w świat. Obecnie używam zamiennie Zoeva 101 i 126. Wracając do mojej bronzerowej historii, po zawodzie Inglotem 505 wybrałam się do Inglota po jakiś nieco cieplejszy odcień i doradzono mi 508. No właśnie, zapomniałam wspomnieć, że mam dość ciepłą, żółtawą cerę i zbyt chłodne pudry do konturowania po prostu się na niej odcinają (tak samo jak zbyt ciepłe odcinają się na bardziej różowych karnacjach). Mniej więcej na tym etapie już byłam dosyć zniechęcona do modelowania policzków bronzerem. Postanowiłam się złamać i w końcu zakupić osławioną Bahamę Mamę (w empiku lol. Cena wyszła taka sama jak na mintishop z przesyłką, a mogłam spokojnie sobie odebrać w salonie i zapłacić przy odbiorze, bardzo wygodne, polecam). W tym momencie możemy przejść do dokładniejszego opisu obu bohaterów dzisiejszego wpisu.
Inglot puder modelujący do twarzy HD, The Balm Bahama Mama

Bahama Mama

Bahama Mama od razu spodobała mi się bardziej, niż wszystkie poprzednie bronzery, z którymi miałam problem. Oliwkowo żółty odcień pięknie współgra z moją cerą, mimo że puder jest dość ciemny. Rozciera się w porządku. Opakowanie jest urocze, kartonowe i łatwo się brudzi, a lusterka nie lubię za bardzo używać przez dość mały rozmiar.

Inglot 508

Inglot 508 daje bardzo naturalny efekt, jeśli nałoży się go niewiele. Mam na myśli, że nakładam go mało - trochę za mało go widać - dokładam go więcej - wyglądam, jakbym sobie część twarzy za bardzo opaliła na solarium. Jest w w porządku do bardzo delikatnego podkreślenia policzków. Jego odcień nazwałabym... cielistym? Trochę miodowym? Ciężko powiedzieć. Warto też wspomnieć, że rozciera się bajecznie (tak samo było w przypadku 505, który miałam poprzednio). Gama kolorów tych pudrów jest spora, bo ma aż 12 różnych odcieni, a mimo to mam wrażenie, że większość jest raczej niedopasowana do jasnych, ciepłych typów urody. Jest kilka kolorów jeszcze chłodniejszych od 505, ze dwa ciepłe, kilka dość ciemnych, ale brakuje typowo neutralnych, pasujących ciepłym i jasnym typom urody. Myślę, że fajnie będzie go wziąć w podróż w palecie Flexi, wraz z kilkoma cieniami i jakimś różem.

Inglot HD sculpting powder 508, Bahama Mama, po prawej stronie roztarte

Podsumowanie

Pudry do modelowania twarzy z Inglota są ogólnie zdecydowanie warte zakupu, jeśli ktoś znajdzie swój odcień. Świetnie się z nimi pracuje i trwałość jest bardzo zadowalająca. Natomiast Bahama Mama to bronzer, który chyba powinnam była kupić na samym początku makijażowej przygody i chyba oszczędziłabym sobie tym tych wszystkich poszukiwań. Nie jestem pewna, jak by się sprawdził na chłodnych cerach, ale z dużą dozą ostrożności mogę polecić go każdemu!

 facebookicon  bloglovinicon  tumblricon  googleplusicon  instagramicon lookbookicon

4 komentarze:

  1. Hej, bahamę mamę od jakiegoś czasu chce już zakupić, na produkty inglota (oprócz tych do brwi) nie za bardzo zwracałam uwagę ale może warto się zainteresować :)

    http://mrsmartynii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja swego czasu miałam Inglota 505, ale niestety chłodne odcienie mi nie pasują. Poleciał wiec do koleżanki, a ja sama skusilam sie od tego czasu na 3 dość ciepłe bronzery które kocham :D i to jest właśnie w tym wszystkim najważniejsze, czyli zeby znaleźć swój klucz do sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha czyli dla mnie pięknie nada się 505 :) uwielbiam takie prawie fioletowe odcienie :) świetny opis Bahama Mama ;) uwielbiam ten puder w czasie wakacji ale tez zdarza mi sie używać na codzień ;) zależnie od rotacji kosmetyków :) super post Xx

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze <3 Będzie mi bardzo miło, jeśli mój blog spodobał się na tyle, żeby go obserwować :) Jeśli zostawisz linka do siebie, na pewno odwiedzę i być może zaobserwuję :)

Thank you for all the comments <3 I am happy when you like my blog and follow me :) If you leave the link to your blog, I will visit you for sure and maybe follow :)