Inglot Freedom System Eyeshadows Palette


Nie interesowałam się cieniami z Inglota przed informacją, która niedawno obiegła internety - o dodanych do Glamour mini wersjach cieni z jesiennej kolekcji Fall In Love. Skoro już udało mi się upolować dwa (156 Golden Brown  i 157 Fields of Gold) (kiedy to pisałam, trochę mnie olśniło - Inglot nareszcie nazwał jakoś swoje odcienie!), postanowiłam, że przyda się jakaś paletka, żeby je mieć gdzie trzymać. Wybrałam się na stoisko Inglota i okazało się, że paletki na 2, 3 i 4 cienie są w tej samej cenie - 14 zł. Czyli zaszalałam i kupiłam tą na 4. Kilka dni później dokupiłam jeszcze dwa kolorki (452 Pearl i 319 Matte), bo myśl o pustych miejscach w paletce nie dawała mi spać. 



Niestety, nie jestem dobra w opisywaniu kolorów. W skrócie:
156 - połyskujący brąz
157 - rdzawy, miedziany, na oku nie jest tak pomarańczowy jak na swatches
452 - brudna śliwka (liczyłam na bardziej bordowy - tak wyglądał na stoisku)
319 - cukierkowy, pudrowy róż
Kombinacje, jakie najchętniej tworzę z tych kolorów:
156+157
156+157+452 (bardzo jesiennie)
156+452
319+452
Opinii o tych cieniach na różnych blogach jest mnóstwo i to niemal wszystkie pozytywne, więc nie będę się rozpisywać - wybór kolorów, pigmentacja, trwałość i cena (14 zł) sprawiają, że są to świetne kosmetyki. Dodatkowo napawa mnie delikatną dumą, że jest to polska firma uwielbiana na całym świecie. Właściwie jedyne co bym jeszcze chciała od Inglota, to żeby sprzedawali mniej cienia za mniej pieniędzy. Prawdopodobnie tego, co kupiłam nie zużyje do końca życia. 
Co do poniższych swatches - naprawdę się starałam uchwycić najbliższe rzeczywistości kolory i najlepiej zrobił to aparat w moim telefonie (dwa pierwsze zdjęcia)...




Teraz na mojej liście życzeń widnieje jeszcze jedna (i raczej moja ostatnia) paletka i 4 cienie (338, 341 i 358 Matte, 450 Pearl). 
A Wy jakie macie doświadczenia z cieniami (i w ogóle kosmetykami) Inglota? :)

 facebookicon  bloglovinicon  tumblricon  googleplusicon  instagramicon lookbookicon

2 komentarze:

  1. Uwielbiam cienie Inglot<3 w zeszłym roku wpadłam w nałóg i co chwile kupowałam kółeczka;D efekt to ok.15 cieni. Przypomniałaś mi, że miałam o nich coś naskrobać;) bardzo fajne kolorki, takie jesienne... a ten nr 452 wygląda bardzo podobnie do cienie z paletki raisins z Estee Lauder

    OdpowiedzUsuń
  2. I love Inglot Cosmetics – it mixes both roguish and sweet characteristics and looks perfect on you! Hot fashion is always admirable.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Będzie mi bardzo miło, jeśli mój blog spodobał się na tyle, żeby go obserwować :)

Thank you for all the comments! I am happy when you like my blog and follow me :)